Znamy komplet spadkowiczów: GKS Bełchatów i Zawisza Bydgoszcz żegnają się z Ekstraklasą
Bilans Zawiszy Bydgoszcz w 2015: 8 zwycięstw, po 5 remisów i porażek, 29 punktów, czyli szósty wynik w Ekstraklasie. Problem w tym, że bydgoszczanie w rundzie jesiennej zdobyli tylko 9 oczek i do bezpiecznej lokaty w tabeli tracili ich aż 12. Wczoraj dokonał się los Zawiszy w Ekstraklasie. Byly to 2 sezony okraszone Pucharem Polski, Superpucharem, awansem do europejskich pucharów i kilkoma wypromowanymi zawodnikami, ale też kłótnią kibiców z właścicielem i piłkarzami, wpadkami transferowymi oraz dość częstymi zmianami trenerów.
Ale po kolei. Z kronikarskiego obowiązku najppierw przypomnijmy sobie wczorajsze wyniki:
Piast Gliwice - Cracovia 0-3 (jedyny mecz "o pietruszkę")
Górnik Łęczna - GKS Bełchatów 1-0
Korona Kielce - Podbeskidzie Bielsko Biała 3-1
Ruch Chorzów - Zawisza 3-2.
Przed ostatnią kolejką Zawisza był w najtrudniejszej sytuacji, bo jako jedyny z trójki zagrożonych spadkiem zespołów nie zależał od siebie. Podopiczenym Mariusza Rumaka - oprócz własnego zwycięstwa w Chorzowie - potrzebne było potknięcie Korony lub Górnika Łęczna. Pech bydgoszczan polegał na tym, że ich konkurenci mieli stosunkowo łatwych rywali: odpowiednio słabe po zwolnieniu Leszka Ojrzyńskiego Podbeskidzie oraz zdegradowany GKS Bełchatów. Nie dość, że ziścił się najgorszy scenariusz w postaci zwycięstw Korony i Górnika, to sam Zawisza zagrał w Chorzowie, jakby nie wierzył w utrzymanie: bez ambicji, woli walki i huraganowych ataków, które w takiej sytuacji klubu byłyby oczywistością.
Paradoksalnie, gdyby wziąć pod uwagę, jak spisywały się w tym roku wszystkie drużyny zagrożone spadkiem, to Zawisza nie powinien spaść. Mariusz Rumak udowodnił w Bydgoszczy, że jego w gruncie rzeczy nieudana przygoda z Lechem, to byc może w dużej mierze efekt braku doświadczenia i przysłowiowego spadku "z wysokiego konia". Obejmując Zawiszę nie miał nic do stracenia i choć jesienią drużyny nie odmienił, to wiosną odbudował paru zawodników, wkomponował nowe nabytki i zaczął zbierać punkty, szybko odrabiając stratę do bezpiecznych lokat w tabeli. Jak się jednak okazało, nawet podział punktów nie pomógł bydgoszczanom w utrzymaniu po beznadziejnej jesieni. Morał z tej historii jest taki, że można przebimbać całą jesień, będąc chłopcem do bicia, obudzić się dopiero wiosną, ale niekoniecznie da to nam ratunek, a może tylko odroczyć przykry skutek, jakim jest spadek.
Jednak nawet najzagorzalszy wróg klubu z Bydgoszczy musi przyznać, że Zawisza wniósł coś do Ekstraklasy. W poprzednim sezonie był rewelacją, dzięki której wypromowali się Michał Masłowski, Igor Lewczuk czy nawet Luis Carlos. W czołówce na swoich pozycjach byli również Kamil Drygas, Andre Micael, Herold Goulon oraz Bernardo Vasconcelos. Z kolei Ryszard Tarasiewicz wrócił po paroletniej przerwie do elity polskich trenerów. I właśnie wydaje się, że kwestia zmiany trenera była kluczowa w tak szybkim upadku "Zetki", bo przecież nie od razu po Tarasiewiczu nastała w Bydgoszczy era Rumaka.
Zaczęło się przecież od fascynacji Portugalią i ściągnięcia Jorge Paixao, który ostatecznie okazał się facetem, który kompletnie nie ogarniał otaczającej go rzeczywistości. Na dodatek Radosław Osuch, któremu rok temu wypaliły prawie wszystkie transfery, przed obecnymi rozgrykwami zrobił z niezłej drużyny skład węgla i papy, ściągając parodystów z różnych zakątków świata.
Osuch w pewnym momencie poszedł po rozum do głowy, ale - jak się okazało - nieco za późno. Niemniej jednak, ciekawy jestem losu wielu piłkarzy, który wiosną tworzyli całkiem niezły i efektownie grający jak na polskie warunki zespół. Zawodnicy tacy, jak Sandomierski, Micael, Wójcicki, Iwan Majewskij (chyba najlepszy defensywny pomocnik w Ekstraklasie wiosną), Alvarinho, Mica czy wspomniany Drygas, to na pewno są piłkarze, który znaleźliby sobie miejsce w klubach Ekstraklasy, nawet w tych, które grają w jej czołówce. Problem w tym, że nie wiadomo, czy Radosław Osuch będzie chciał się ich pozbyć. Z jednej strony w I lidze nie ma już przelewów z Canal +, a tacy piłkarze mają wymagania finansowe na określonych poziomie, z drugiej jednak strony, gdyby tak wyprzedać ich wszystkich, to mimo napływu pieniędzy znowu upłynęłoby mnóstwo czasu zanim nowe nabytki zgrałyby się ze sobą i mogłoby się okazać, że z powrotu do Ekstrklasy nici.
Może być nam żal Zawiszy, ale zawsze na koniec sezonu ktoś musi spaść. W sezonie 2014/2015 były to GKS Bełchatów i Zawisza, które zastąpią Zagłębie Lubin i Termalica Bruk-Bet Nieciecza.
0 komentarze:
Prześlij komentarz