Polska - Irlandia 0-0: Czy aby na pewno jest postęp?
Zakończyło się drugie spotkanie reprezentacji pod wodzą Adama Nawałki. Tym razem obyło się zarówno bez porażki, jak i bez straconych bramek. Tylko czy na pewno mamy się z czego cieszyć?
Notkę o tym meczu należy rozpocząć od tego, że dzisiejsza wyjściowa jedenastka różniła się kompletnie od tej, która zagrała ze Słowacją. Jednymi piłkarzami, którzy ponownie wybiegli na boisko od początku meczu byli: Kuba Błaszczykowski, Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny (dokładny skład znajduje się na końcu tego wpisu). Choć na pierwszy rzut oka taka rotacja w składzie wydaje się dziwna, to nie należy być zaskoczonym, ponieważ selekcjoner zapowiadał, że chce przetestować jak największą liczbę zawodników. Czy rotacja przyniosła nam coś pozytywnego?
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak, bo przecież nie straciliśmy gola. Czy aby na pewno? I tak i nie. Trzeba przyznać, że defensywa w składzie Celeban-Szukała-Kowalczyk-Marciniak spisywała się pewniej od kwartetu Olkowski-Jędrzejczyk-Kamiński-Kosznik, który oglądaliśmy w piątek. Niestety jednak nie możemy mówić o wyższości dzisiejszej linii obrony z jednego prostego względu - Irlandczycy grali zupełnie inaczej niż Słowacy. W piątkowym meczu nasi południowi sąsiedzi grali kombinacyjnie, starając się rozklepać naszą defensywę, lub przeciąć ją prostopadłymi podaniami do napastników lub skrzydłowych. Taki sposób gry rywala jest bardziej wymagający niż proste, długie centry, które prezentowali dziś Irlandczycy. Tak proste formy ataku spowodowały, że nasi obrońcy mieli nieco ułatwione zadanie, nawet mimo walki z rosłymi i dobrze grającymi w powietrzu rywalami. Po prostu nie wymagały tak szybkiego przesuwania i myślenia za kolegów, jak w przypadku gry kombinacyjnej. Wystarczyło spojrzeć na statystykę strzałów celnych rywala, która pod koniec meczu wskazywała tylko jedno uderzenie na bramkę Szczęsnego. Jeśli chodzi o naszych bocznych obronców, to Celeban i Marciniak sprawiali dziś dość korzystne wrażenie. Obrońca Vaslui w pierwszej połowie musiał walczyć z szybkim Aidenem McGeadym i na szczęście nie dał mu pograć, natomiast z drugiej strony sam też nie pokazał w ofensywie nic ciekawego. Z lewej strony naszej defensywy Marciniak radził sobie z przodu dużo lepiej, ponieważ 3-4 razy podłączył się do akcji ofensywnej i groźnie dośrodkował.
W takim meczu, gdy rywale wcale groźnie nie napierają, różnicę może zrobić atak. Niestety, dziś nasze formacje ofensywne nic ciekawego nie pokazały. Wręcz przeciwnie, daliśmy sobie narzucić styl gry rywali. Pal licho długie okresy kopaniny "gry w kości", którą prezentowały oba zespoły. Gorsze jest to, że przez brak jakiegokolwiek pomysłu na rozegranie akcji, posiłkowaliśmy się długimi piłkami na Lewandowskiego i skrzydłowych. Działo się to w sytuacji, gdy nie mieliśmy żadnych szans w walce powietrznej z rywalami o lepszych warunkach fizycznych i umiejętnościach gry głową oraz walki w powietrzu. Wygrane pojedynki główkowe można było policzyć na palcach jednej ręki, jednak mimo to piłkarze Nawałki notorycznie wybijali piłkę "na pałę" licząc zapewne na to, że któryś z naszych zawodników ofensywnych jakims cudem wygra pojedynek i popędzi na bramkę. O dziwo, nic takiego się nie zdarzyło.
Po raz kolejny nie potrafiliśmy wykorzystać stałych fragmentów gry. Rzuty rożne po raz kolejny były wykonywane bardzo źle, a jeszcze gorzej było z wyrzutai piłki z autu z wysokości pola karnego. Piotr Celeban ciągle wykonywał długie wyrzuty na walkę dla napastników, mimo że żaden z pojedynków główkowych w takich sytuacjach nie został wygrany.
Osobny, krótki akapit poświęce testowanemu rozwiązaniu taktycznemu z Kubą Błaszczykowskim ustawionym za Robertem Lewandowskim. Wydaje się, że takie ustawienie może być przyszłosciowe, ale chyba w innym ustawieniu personalnym. W odniesieniu do Kuby komentatorzy słusznie zauważyli, że "ciągnęło wilka do lasu", czyli na skrzydło. W moim odczuciu, to akurat błędęm nie było, zwłaszcza, że sam selekcjoner mówił o konieczności dużej wymienności pozycji. Problem w tym, że ani Ćwielong, ani w tym meczu Sobota, nie potrafili zastąpić go w tym momencie w środku. Akurat piłkarz Club Brugge ma ku temu predyspozycje, ale w ostatnich tygodniach ewidentnie nie jest w najwyższej dyspozycji.
Trzeba przyznać, że po dwóch meczach kadry pod wodzą selekcjonera jesteśmy niewiele mądrzejsi i nadal nie wiemy, czego się spodziewać po kadrze. Niewielu piłkarzy zaprezentowało się na tyle pozytywnie, by móc powiedzieć, że będą przydatni kadrze. Z nowych twarzy na pewno są to: Jodłowiec (dziś znów dobra zmiana), Brzyski i od biedy Marciniak i Olkowski (ale chyba tylko na skrzydle). Selekcjoner musi nadal eksperymentować, choć czasu jest coraz mniej. W przyszłorocznych meczach sparingowych Nawałka będzie mógl sięgnąć po graczy z kadry młodzieżowej, która dziś pokonała Grecję 3-1 i jest blisko awansu do ME u-21. Zieliński, Milik, Wszołek czy Pawłowski mogą dać tej drużynie co nieco w ofensywie, z kolei Kamińskiego można wprowadzać do obrony, nie rzucajac go na głęboką wodę, jaką był dla niego mecz ze Słowacja w składzie personalnym obrony, w jakim nigdy nie grał.
Właśnie o meczu kadry młodzieżowej, który dziś miałem okazję oglądać na żywo na stadionie Cracovii, będzie traktował mój jutrzejszy wpis. Natomiast na koniec dzisiejszego wspomnę, że znamy już 30 finalistów przyszłorocznych MŚ, o czym też napiszę co nieco w tym tygodniu.
19 listopada 2013, 20:45 - Poznań (Stadion Miejski)
Polska 0-0 Irlandia
Polska: 12. Wojciech Szczęsny - 19. Piotr Celeban, 4. Łukasz Szukała, 26. Marcin Kowalczyk, 17. Adam Marciniak - 7. Piotr Ćwielong (81, 14. Paweł Olkowski), 24. Michał Pazdan, 11.Krzysztof Mączyński (59, 6. Tomasz Jodłowiec), 16. Jakub Błaszczykowski (89, 20. Marcin Robak), 5. Waldemar Sobota (81, 2. Tomasz Brzyski) - 9. Robert Lewandowski (59, 23.Łukasz Teodorczyk).
Irlandia: 1. David Forde - 12. Stephen Kelly, 5. Sean St Ledger (32, 4. John O'Shea), 3. Marc Wilson (76, 6. Glenn Whelan), 17. Stephen Ward - 13. Jon Walters, 15. Paul Green, 8. James McCarthy (62, 24. Alex Pearce), 14. Anthony Stokes (68, 21. Kevin Doyle), 7. Aiden McGeady(63, 11. James McClean) - 9. Shane Long (73, 20. Wes Hoolahan).
żółte kartki: Pazdan - O'Shea.
sędziował: Richard Trutz (Słowacja).
widzów: 31 094.
Notkę o tym meczu należy rozpocząć od tego, że dzisiejsza wyjściowa jedenastka różniła się kompletnie od tej, która zagrała ze Słowacją. Jednymi piłkarzami, którzy ponownie wybiegli na boisko od początku meczu byli: Kuba Błaszczykowski, Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny (dokładny skład znajduje się na końcu tego wpisu). Choć na pierwszy rzut oka taka rotacja w składzie wydaje się dziwna, to nie należy być zaskoczonym, ponieważ selekcjoner zapowiadał, że chce przetestować jak największą liczbę zawodników. Czy rotacja przyniosła nam coś pozytywnego?
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak, bo przecież nie straciliśmy gola. Czy aby na pewno? I tak i nie. Trzeba przyznać, że defensywa w składzie Celeban-Szukała-Kowalczyk-Marciniak spisywała się pewniej od kwartetu Olkowski-Jędrzejczyk-Kamiński-Kosznik, który oglądaliśmy w piątek. Niestety jednak nie możemy mówić o wyższości dzisiejszej linii obrony z jednego prostego względu - Irlandczycy grali zupełnie inaczej niż Słowacy. W piątkowym meczu nasi południowi sąsiedzi grali kombinacyjnie, starając się rozklepać naszą defensywę, lub przeciąć ją prostopadłymi podaniami do napastników lub skrzydłowych. Taki sposób gry rywala jest bardziej wymagający niż proste, długie centry, które prezentowali dziś Irlandczycy. Tak proste formy ataku spowodowały, że nasi obrońcy mieli nieco ułatwione zadanie, nawet mimo walki z rosłymi i dobrze grającymi w powietrzu rywalami. Po prostu nie wymagały tak szybkiego przesuwania i myślenia za kolegów, jak w przypadku gry kombinacyjnej. Wystarczyło spojrzeć na statystykę strzałów celnych rywala, która pod koniec meczu wskazywała tylko jedno uderzenie na bramkę Szczęsnego. Jeśli chodzi o naszych bocznych obronców, to Celeban i Marciniak sprawiali dziś dość korzystne wrażenie. Obrońca Vaslui w pierwszej połowie musiał walczyć z szybkim Aidenem McGeadym i na szczęście nie dał mu pograć, natomiast z drugiej strony sam też nie pokazał w ofensywie nic ciekawego. Z lewej strony naszej defensywy Marciniak radził sobie z przodu dużo lepiej, ponieważ 3-4 razy podłączył się do akcji ofensywnej i groźnie dośrodkował.
W takim meczu, gdy rywale wcale groźnie nie napierają, różnicę może zrobić atak. Niestety, dziś nasze formacje ofensywne nic ciekawego nie pokazały. Wręcz przeciwnie, daliśmy sobie narzucić styl gry rywali. Pal licho długie okresy kopaniny "gry w kości", którą prezentowały oba zespoły. Gorsze jest to, że przez brak jakiegokolwiek pomysłu na rozegranie akcji, posiłkowaliśmy się długimi piłkami na Lewandowskiego i skrzydłowych. Działo się to w sytuacji, gdy nie mieliśmy żadnych szans w walce powietrznej z rywalami o lepszych warunkach fizycznych i umiejętnościach gry głową oraz walki w powietrzu. Wygrane pojedynki główkowe można było policzyć na palcach jednej ręki, jednak mimo to piłkarze Nawałki notorycznie wybijali piłkę "na pałę" licząc zapewne na to, że któryś z naszych zawodników ofensywnych jakims cudem wygra pojedynek i popędzi na bramkę. O dziwo, nic takiego się nie zdarzyło.
Po raz kolejny nie potrafiliśmy wykorzystać stałych fragmentów gry. Rzuty rożne po raz kolejny były wykonywane bardzo źle, a jeszcze gorzej było z wyrzutai piłki z autu z wysokości pola karnego. Piotr Celeban ciągle wykonywał długie wyrzuty na walkę dla napastników, mimo że żaden z pojedynków główkowych w takich sytuacjach nie został wygrany.
Osobny, krótki akapit poświęce testowanemu rozwiązaniu taktycznemu z Kubą Błaszczykowskim ustawionym za Robertem Lewandowskim. Wydaje się, że takie ustawienie może być przyszłosciowe, ale chyba w innym ustawieniu personalnym. W odniesieniu do Kuby komentatorzy słusznie zauważyli, że "ciągnęło wilka do lasu", czyli na skrzydło. W moim odczuciu, to akurat błędęm nie było, zwłaszcza, że sam selekcjoner mówił o konieczności dużej wymienności pozycji. Problem w tym, że ani Ćwielong, ani w tym meczu Sobota, nie potrafili zastąpić go w tym momencie w środku. Akurat piłkarz Club Brugge ma ku temu predyspozycje, ale w ostatnich tygodniach ewidentnie nie jest w najwyższej dyspozycji.
Trzeba przyznać, że po dwóch meczach kadry pod wodzą selekcjonera jesteśmy niewiele mądrzejsi i nadal nie wiemy, czego się spodziewać po kadrze. Niewielu piłkarzy zaprezentowało się na tyle pozytywnie, by móc powiedzieć, że będą przydatni kadrze. Z nowych twarzy na pewno są to: Jodłowiec (dziś znów dobra zmiana), Brzyski i od biedy Marciniak i Olkowski (ale chyba tylko na skrzydle). Selekcjoner musi nadal eksperymentować, choć czasu jest coraz mniej. W przyszłorocznych meczach sparingowych Nawałka będzie mógl sięgnąć po graczy z kadry młodzieżowej, która dziś pokonała Grecję 3-1 i jest blisko awansu do ME u-21. Zieliński, Milik, Wszołek czy Pawłowski mogą dać tej drużynie co nieco w ofensywie, z kolei Kamińskiego można wprowadzać do obrony, nie rzucajac go na głęboką wodę, jaką był dla niego mecz ze Słowacja w składzie personalnym obrony, w jakim nigdy nie grał.
Właśnie o meczu kadry młodzieżowej, który dziś miałem okazję oglądać na żywo na stadionie Cracovii, będzie traktował mój jutrzejszy wpis. Natomiast na koniec dzisiejszego wspomnę, że znamy już 30 finalistów przyszłorocznych MŚ, o czym też napiszę co nieco w tym tygodniu.
19 listopada 2013, 20:45 - Poznań (Stadion Miejski)
Polska 0-0 Irlandia
Polska: 12. Wojciech Szczęsny - 19. Piotr Celeban, 4. Łukasz Szukała, 26. Marcin Kowalczyk, 17. Adam Marciniak - 7. Piotr Ćwielong (81, 14. Paweł Olkowski), 24. Michał Pazdan, 11.Krzysztof Mączyński (59, 6. Tomasz Jodłowiec), 16. Jakub Błaszczykowski (89, 20. Marcin Robak), 5. Waldemar Sobota (81, 2. Tomasz Brzyski) - 9. Robert Lewandowski (59, 23.Łukasz Teodorczyk).
Irlandia: 1. David Forde - 12. Stephen Kelly, 5. Sean St Ledger (32, 4. John O'Shea), 3. Marc Wilson (76, 6. Glenn Whelan), 17. Stephen Ward - 13. Jon Walters, 15. Paul Green, 8. James McCarthy (62, 24. Alex Pearce), 14. Anthony Stokes (68, 21. Kevin Doyle), 7. Aiden McGeady(63, 11. James McClean) - 9. Shane Long (73, 20. Wes Hoolahan).
żółte kartki: Pazdan - O'Shea.
sędziował: Richard Trutz (Słowacja).
widzów: 31 094.









