Jak Wisła strzeliła sobie w kolano w sprawie Stolarskiego

Źródło: www.wisla.krakow.pl
W poprzednim wpisie sygnalizowałem, że lada dzień pojawi się pierwszy tekst o klubie, któremu kibicuję, Wiśle Kraków. Pisałem, że będzie on dotyczył otwarcia bazy treningowej, jednak w tak zwanym międzyczasie rozwiązane zostały wszystkie zagadki, związane z przyszłą przynależnością klubową jednego z najzdolniejszych (o ile nie najzdolniejszego) wychowanków Wisły w ostatnich latach. O sprawie piszę, dlatego, że mój ukochany klub po raz kolejny skompromitował się w dziedzinie szkolenia młodziezy i wprowadzania ich w dorosłą piłkę. A mówimy tu o chłopaku, którym zainteresowane były takie kluby, jak Juventus, Arsenal czy Sampdoria Genua. My jednak nie potrafiliśmy dać mu szansy i wprowadzić go do dorosłej piłki, by później z zyskiem go sprzedać. Ale po kolei:

Przypomnijmy od początku całą sytuację. Paweł Stolarski 28 stycznia stanie się osobą pełnoletnią, w związku z czym - zgodnie z przepisami - będzie mógł podpisać kontrakt profesjonalny z dowolnym klubem. Obecna umowa wiązała młodzieżowca z klubem do końca czerwca, a więc obowiązywać będzie jeszcze prawie pół roku po osiągnięciu pełnoletniości przez Stolarskiego. Tym samym od początku stycznia młody zawodnik mógł oficjalnie prowadzić rozmowy transferowe z innymi klubami. Oprócz wspomnianych wcześniej Sampdorii, Juventusu i Arsenalu (który wyraził wstępne zainteresowanie bez konkretnej oferty), chrapkę na prawego obrońcę miała Legia i  - jak się okazało na końcu - także Lechia Gdańsk. Oczywiście Wisła również nie zasypywała gruszek w popiele, proponując nowy kontrakt.

Czym kierował się młody zawodnik w doborze klubu? Możliwością rozwoju i regularnej gry. Legia w swojej, ponoć bardzo atrakcyjnej ofercie, nakreśliła plan rozwoju, według którego Stolarski zarabiałby więcej, wraz z częstszym pojawianiem się na boisku. Kto jak kto, ale obecny mistrz Polski akurat nie ma problemów ze stawianiem na młodzież, więc piłkarz Wisły nie musiałby się obawiać, że tam przepadnie. Zagraniczne kluby kusiły oczywiście możliwością rozwoju w swoich szkółkach, które stoją na o niebo lepszym poziomie niż polskie. Wisła z kolei zapronowała kontrakt, jakiego nie dostał w tym klubie żaden inny młodzieżowiec. Problem w tym...że na propozycji kasy się skończyło.

W momencie, gdy Legia wydawała się najbliżej transferu Stolarskiego, w internecie rozpętała się burza, oczywiście głównie na forach internetowych związanych z Wisłą, której "Wojskowi" są jednym z największych rywali". Sam zawodnik przyznał, że otrzymywał mnóstwo wiadomości, sms-ów i telefonów nawet od nieznajomych osób. Słowem - presja była ogromna ze względu na możliwośc transferu pomiędzy dwoma wielkimi rywalami. Aż nagle do walki o zawodnika włączyła się osoba, która w ostatnim półroczu zrobiła najwięcej, żeby zatrzymać rozwój Stolarskiego, czyli nie kto inny jak Franciszek Smuda. Trener Wisły wszem i wobec ogłosił, że po rozmowie z nim piłkarz wyraził gotowość pozostania pod Wawelem. Mówiąc szczerze, wyglądało na to, że rzeczywiście tak będzie, bo prawdopodobne było to, że piłkarz nieco wystraszył się kłopotów, jakie może mieć w Krakowie przez odejście do Legii i wolał walczyć o skład w Wiśle. Problem w tym, że Smuda zaraz później dodał, że Stolarski jest za słaby na Ekstraklasę, co kłóci się z poglądem samego zainteresowanego. I nie tylko jego, bo w Warszawie i Gdańsku byli tego samego zdania. Przyznam, ze ja też nie uważam Pawła za zawodnika za słabego na najwyższą klasę rozgrywkową w Polsce. Po pierwsze, nie róbmy z niej niewiadomo czego, bo wcale nie trzeba mieć ogromnych umiejętności, żeby w niej grać, a po drugie (i najważniejsze) Stolarski już parę razy udowodnił, że radzi sobie na tym poziomie.

Prawdopodobnie w tym momencie zawodnik podjął decyzję, że zmienia klub, bo obecnie nie ma szansy na grę i odszedł do ....Lechii, gdzie spotka Michała Probierza, byłego trenera Wisły, który ma o nim jak najlepsze zdanie. Szanse na grę też ma, bo na prawej obronie ma konkurencję w osobie Deleu, któremu niebawem kończy się kontrakt. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Stolarski gra na prawej obronie dopiero po tym jak został tam "przeniesiony" po przejściu do seniorów. Wcześniej grał na prawym skrzydle bądź w środku pomocy. Dlatego w Lechii ma szansę na grę na kilku pozycjach, a jak na razie gdański klub nie ma kadry na tyle mocnej, żeby wykluczyć grę Pawła w podstawowym składzie klubu.
Smaczku całej historii dodaje fakt, że w końcowej fazie do "licytacji" włączyła się raz jeszcze Legia, oferując samemu piłkarzowi milion złotych za samo złożenie podpisu na umowie. Gdyby chłopak kierował się kasą, przystałby na tą ofertę, tymczasem wybrał klub, gdzie będzie miał większe szanse na regularną grę.

Cała historia zakonczyła się...przesunięciem Stolarskiego do rezerw, uargumentowanym faktem, że "jego pozostanie w pierwszym zespole byłoby niezdrowe dla atmosfery". Jeśli miałbym określić zachowanie trenera i klubu w dwóch słowach, określiłbym je jako "słoma z butów". Oczywiście, chodzi o to, by wymusić wykupienie przez Lechię zawodnika, który zatrzyma się w rozwoju przez kolejne pół roku, co nie będzie korzystne dla gdańskiego klubu. Niestety Wisła tym samym robi z siebie klub, który nie dość, że nie szkoli młodzieży na wysokim poziomie, to dodatkowo utrudnia życie swoim nielicznym zdolnym wychowankom. Zastanawiam się, czy nie można było pomyśleć o zdolnym chłopaku i pozwolić mu trenować z pierwszym zespołem, gdzie jednak obcowałby z lepszymi od siebie tak dla zasady? Jeśli młodym, zdolnych chłopakom bedziemy w ten sposób blokować rozwój, nigdy nie doczekamy się szerokiej ławy talentów zasilającej nasz futbol. A to nie pierwszy tego typu przypadek, bo podobnie było z Mariuszem Stępińskim, gdy odchodził z Widzewa do Norymbergi.

Warto wspomnieć również o tym, że Wisła już nie ma wśród własnych wychowanków opinii klubu, w którym mogą wejść w piłkie seniorską, wszak wcześniej Adam Buksa po ukończeniu 18 roku życia podpisał kontrakt z Novarą Calcio, gdzie teraz gra w Primaverze. Powiecie, że to tylko drużyna młodzieżowa. W takim razie ja mogę skontrować, że poziom w Primaverze jest na pewno wyższy niż w III lidze polskiej, gdzie gralby Buksa zostając w klubie z Reymonta. Co więcej, Buksa miał również ofertę z Espanyolu, wybrał jednak Novarę. Zainteresowanie paru zagranicznych klubów i jego gra w młodzieżowych reprezentacjach Polski sugeruje, że sroce spod ogona nie wypadł. Niestety Wisła po raz kolejny strzeliła sobie w kolano. Na dodatek zdolnych juniorów nie zachęca zapewne również fakt, że trenerem pierwszej drużyny jest Smuda - czyli szkoleniowiec słynący z niechęci do wystawiania młodzych zawodników w pierwszym składzie. Przy całym szacunku, który do niego mam - bo przecież jak na polskie warunki jest dobrym trenerem ligowym - uważam, że mógł się powstrzymać z opinią o tym, że Stolarski jest za słaby na Ekstraklasę i też mógł mu dawać więcej szans. W długim okresie czasu jest bardziej perspektywiczny niż grający na jego pozycji Burliga, którego pewnego przeciętnego poziomu już nie przeskoczy. Szkoda, że w Wiśle nikt nie uczy się na błędach, bo jestem pewien, że wprowadzenie do seniorskiej piłki takiego chłopaka jak Stolarski, dałoby w perspektywie paru lat zysk na poziomie do 2 mln euro. Wizerunkowa strata jest całkowicie nie do oszacowania.

Share this:

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz