El Clasico ante portas!
Nie jest łatwo pisać zapowiedź meczu, o którym napisano już wszystko w ciągu ostatnich paru dni. El Clasico, spotkanie Realu Madryt z Barceloną, zawsze elektryzowało fanów piłki na całym świcie, tak będzie i tym razem.
Pierwsze El Clasico w tym sezonie przypada na dwunastą kolejkę, a więc oba zespoły podchodzą do tego spotkania z jakimś bagażem doświadczeń z pierwszej części sezonu. Bagaż Barcelony jest nieco lżejszy niż ten madrycki, nie tylko dlatego, że to Katalończycy są liderem tabeli z trzema punktami przewagi.
![]() |
| Gran Derbi głównym tematem dzisiejszego wydania "Marca" źródło: www. marca.com |
Pal licho pozycję w tabeli, tak mała różnica punktów może zostać zniwelowana w ciągu jednego meczu, a tych zostało do końca aż 27. Real dźwiga jednak na plecach ciężar narzekań kibiców na niemrawy start sezonu. Bilans wprawdzie nie wygląda źle - 7 zwycięstw, 3 remisy i jedna porażka, ale remisów ze Sportingiem Gijon i Malagą oraz porażki z Sevillą można było uniknąć. Na dodatek, część zwycięstw było wymęczonych tak bardzo, że od oglądania "Królewskich"bolały zęby.
Jednak wyniki nieco poniżej ogromych madryckich oczekiwań to "pikuś" w porównaniu do problemów pozaboiskowych:
- do niedawna kontuzji w drużynie było co niemiara;
- Cristiano Ronaldo w fatalnej formie, na dodatek przebąkuje o odejściu;
- Benzema spędził trochę czasu we francuskim areszcie, tłumacząc się dlaczego wraz z jakimś podejrzanym typkiem szantażował swojego kolegę z kadry - Mathieu Valbueny - ujawnieniem jego sekstaśmy;
- piłkarze Realu ponoć są niezadowoleni z taktyki obranej przez Beniteza i spotkali się z nim, by wymóc na nim nieco bardziej ofensywną grę.
Szczególnie ostatni punkt jest symptomatyczny - żaden trener nie ma łatwo w Madrycie, ale pozycja Beniteza była podkopywana nawet nie od momentu przejęcia przez niego sterów drużyny. Już przed nominacją więcej było jego przeciwników niż zwolenników. Gdyby potwierdziły się pogłoski o tym, że delegacja zawodników próbowała wyperswadować mu dotychczasowy sposób gry, to oznaczałoby, że powoli może zbierać swoje zabawki z Santiago Bernabeu.
Przy powyższej liście kłopotów, problemy Barcelony wydają się być śmieszne. Ok, Messi był kontuzjowany, ale pod jego nieobecność na dobre rozhulał się Neymar, zgłaszając nieśmiały akces do Złotej Piłki. Suarez dotrzymuje mu kroku i jeśli wróci dziś Messi, a na 100% tak będzie, to dziurawa madrycka obrona będzie musiała zewrzeć szyki.
Co do Messiego, katalońska prasa donosi, że Argentyńczyk ma wrócić na boisko, wchodząc w drugiej połowie. Wydaje mi się jednak, że jest to zasłona dymna, bo przecież Messi trenował już od jakiegoś czasu i zapewne dlatego nie pojechał na zgrupowanie kadry, by móc być w pełni sił na El Clasico. Mogę się oczywiście mylić, ale przekonamy się o tym o 18:15.
Część z Was, czytelników, wie, że jestem fanem Realu, dlatego trzymam dziś kciuki za "Królewskich" i liczę na to, że tego typu mecze rządzą się swoimi prawami. Tak, to oklepane stwierdzenie....ale prawdziwe.

0 komentarze:
Prześlij komentarz